wtorek, 09 październik 2012 14:40

Kończenie ma bogatą tradycję

Napisał
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Skoro jesteśmy przy kwestii przyszłości, której architektura wydaje się co najmniej niepewna, a poszczególnych dotyczących jej oprzyrządowania hipotez nie daje się uporządkować w spójny system, skoro idea owej przyszłości udziela się naszej wyobraźni co najwyżej fragmentarycznie, pozbawiając ludzkie umysły możności przeżycia owego uczucia coup de foudre, jakie stanowi spojrzenie w głąb studni kosmosu, tak że przyszłości przychodzącej nam na myśl nie daje się skojarzyć ani z żadną obfitością, ani z żadnym brakiem – biorąc pod uwagę wymienione ograniczenia wyobraźni, chciałbym wskazać na przedmiot, który wydaje się pierwszym kandydatem do lamusa: książka.


 
Zdaję sobie sprawę, że kończenie w tej akurat dziedzinie życia ma bogatą tradycję. Ze sto razy ogłoszono śmierć powieści, zagładę wierszoklectwa, agonię bibliotek. Tymczasem w historii reprodukcji tekstów pisanych obowiązuje prosta zasada ekonomiczna: tańszy materiał wypiera droższy. Ludzka pamięć okazała się cenniejsza niż marmur; wymyślono litery. Niemniej jednak już sama możliwość zapisania doprowadziła do wyniszczenia pewnych gatunków literackich – ot, choćby eposu.
 
Umieram, bo nie umieram, powiada książka słowami Jana od Krzyża, lecz my z Wallace'em Stevensem dzielimy wiedzę, że wieczór – letni wieczór – staje się naturalnym składnikiem procesu czytania: bierze udział w sensie. Nie słyszałem, żeby noszono się z zamiarem zaprzestania codziennego publikowania zmierzchu. Nie wszystko straciliśmy.
 
Problem w tym, łaskawy czytelniku, że stronię od prorokowania. Interesują mnie fakty. Te są nieubłagane. Szlag trafił Britannikę. Diabli wzięli Ossolineum. Rok 2012 zaznaczy się przeniesieniem środka ciężkości materialnej postaci książki w kierunku jej wersji elektronicznej. Być może częściej będziemy szukać jej w sieci – owej amorficznej otchłani – niżeli w szeleszczącym realu.
 
Jak teraz inaczej zapewnimy sobie codzienne dostawy dobrego samopoczucia niźli przez wzmożenie konsumpcji napojów wyskokowych?
 
Wątpliwe, żeby udało się kontynuować obyczaj rozmnażania. Fotogeniczna pisarka Sylwia Chutnik nie będzie się miała z kim barłożyć. Wszyscy będziemy pisać na piasku, tzn. publikować w otchłannej sieci. Apokalipsa stanie się przedmiotem apokalipsy. Instrukcja obsługi – samą tylko obsługą. Las Birnam pójdzie sobie precz z mojego zamczyska. Trumny, trumny stanieją. Żyć, nie umierać.
 
Perspektywa powrotu do stanu animalnego nigdy nie była tak konkretna jak dziś. Co z nami będzie? Ja tam już swoje przeżyłem, poza tym mimo wszystko żywię jedną otuchę: kot mnie wykarmi czworonożnym drobiazgiem. Ale co z wami? Co z wami?! Jak sobie dacie radę bez książek?
 
Coś mi się zdaje, że nudzę. Opowiadać dalej?
 
Kiedy chce mi się siusiu!
 
Zacytować ci ustęp?
 
Po co? W słowach się nie odleję.

 

Czytany 13157 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 09 październik 2012 14:47
Marek K.E. Baczewski

Marek K.E. Baczewski – ur. 1964, poeta, prozaik, krytyk literacki, autor słuchowisk radiowych, felietonista „FA-artu″ oraz kwartalnika „Opcje″. Mieszka w Zawierciu. Laureat nagrody poetyckiej im. R.M. Rilkego. W maju 2007 roku został nominowany do Nagrody Literackiej Gdyni za tomik Morze i inne morza. Wydawnictwo FA-art opublikowało kilka jego książek poetyckich, ostatnio zaś zbiór opowiadań: Bajki Baczewskiego.

Strona www.FA-art.pl wykorzystuje informacje przechowywane w komputerze w formie tzw. ciasteczek (cookies) do celów statystycznych. Dowiedz się więcej.