Nie ma co ukrywać: przez trzy lata, licząc od chwili wydania oraz spektakularnego sukcesu Wojny polsko-ruskiej…, na czytelniczych forach dyskusyjnych Dorota Masłowska robiła za kreaturę z czarnego snu miłośnika współczesnej prozy.

W pierwszych słowach mego felietonu pragnę zapewnić, że nasz redakcyjny kolega, Dariusz Nowacki, jest osobą pełnoletnią. Jeśli przed kilku laty zdecydował się pisać do wysokonakładowych gazet, to na pewno zdawał sobie sprawę z kłopotów, jakich mu przysporzy taka decyzja. Nie potrzebuje też Nowacki adwokata. Będąc osobnikiem biegłym w czytaniu i pisaniu, sam potrafiłby wyłożyć swoje racje.

Szkice i recenzje Piotra Śliwińskiego zawsze czytam z uwagą i dużym dla siebie pożytkiem. Wiadomo jednak, że skoro o tym wspominam, to muszę coś mieć na sumieniu. Najpewniej zamierzam się do czegoś przyczepić – inaczej nie byłoby powodu, by Państwu zaprzątać głowę. Wyszło szydło z worka, więc przyznaję: owszem, będę się czepiał, aczkolwiek tym razem nie chodzi o nic wielkiego, ledwie o drobiazg, o jedno jedyne zdanie.

Mniej więcej raz na kwartał bywalcy literackiego grajdołka przerzucają się plotką o zgonie kwartalnika „FA-art”, internetowego wydania „FA-artu”, środowiska „FA-artu”, a niekiedy – wszystkiego naraz. Jak wiadomo, w każdej porządnej plotce tkwić musi ziarnko prawdy. Cóż, w toku organizacyjnych przetasowań poślizg w wydawaniu kolejnych edycji papierowego „FA-artu” mocno się wydłużył. Pokażcie mi jednak czasopismo literackie, które funkcjonuje bez żadnych kłopotów i poślizgów. Tylko „Pogranicza” Ingi Iwasiów robią za wyjątek, co to potwierdza regułę.

I jest to – dokładnie tak jak chcą słowa piosenki – wiatr zmian. Robert Ostaszewski, krytyk krytykujący młodszego pokolenia (serdecznie pozdrawiam redakcyjnego kolegę), ogłosił uroczyście, że właśnie od północnej strony nadciąga nowe w naszej zabiedzonej i niedoinwestowanej młodej prozie.

Czytam nie tylko czasopisma literackie. Zresztą, dwumiesięczników i kwartalników poświęconych szlachetnej sztuce słowa coraz mniej, tak więc ograniczanie się tylko do nich groziłoby, że niebawem powiększę grono wtórnych analfabetów.

może zainteresuje cię też…

  • Z tekstów i przeciw tekstom
    Z tekstów i przeciw tekstom

    Wojciech Rusinek: Z tekstów i przeciw tekstom. Szkice o najnowszej prozie polskiej.
    Wydawnictwo FA-art. Katowice 2016, ss. 134.

    Wydaje mi się, że ostatnie lata w polskiej prozie nie pozwalają mówić o nowych strategiach narracyjnych czy wyrazistych dominantach tematycznych, a jeśli w krytyce pojawiały się propozycje klasyfikacyjne rozpoznające wyraźne prawidłowości, to miały one w moim mniemaniu taki sam „konstrukcyjny”, życzeniowy albo perswazyjny charakter (sam ulegałem czasem takiemu złudzeniu, pisząc np. o prozie zaangażowanej), jak zaproponowana w Z tekstów i przeciw tekstom opowieść.

    w publikacje naukowe Czytaj dalej...

Strona www.FA-art.pl wykorzystuje informacje przechowywane w komputerze w formie tzw. ciasteczek (cookies) do celów statystycznych. Dowiedz się więcej.