WYDAWNICTWO
×
 x 

Twój koszyk jest pusty
Koszyk - Twój koszyk jest pusty

Nagrałem mu się

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Marcin Hamkało: Nagrałem mu się
Wydawnictwo FA-art. Bytom 2005.

I niech nas nie zwiedzie krotochwilny ton, nutka komizmu, która pobrzmiewa w tej posępnej zaprawdę pieśni. Śmiech to po prostu sposób mówienia. Najporęczniejszy może dziś sposób na wypowiedzenie tego, co chce się powiedzieć, nie narażając się jednocześnie na śmieszność. Ten, kto się śmieje, ma prawo powiedzieć wszystko

I niech nas nie zwiedzie krotochwilny ton, nutka komizmu, która pobrzmiewa w tej posępnej zaprawdę pieśni. Śmiech to po prostu sposób mówienia. Najporęczniejszy może dziś sposób na wypowiedzenie tego, co chce się powiedzieć, nie narażając się jednocześnie na śmieszność. Ten, kto się śmieje, ma prawo powiedzieć wszystko. Kto mówi, że się boi, i śmieje się z tego, że to mówi i że się boi, obronił się w ten sposób przed śmiesznością, nie niwecząc jednakże tego, co był właśnie powiedział: że się boi. Kto śmiejąc się, mówi: „puszczam oko do cyklonu”, ten stoi oko w oko z cyklonem, stoi w samym oku.

Grzegorz Tomicki, „Twórczość”

W tych wierszach język jest poniekąd wszystkim. Każdy, nawet najbardziej spontaniczny, odruch wpada w pułapkę wszędobylskiej retoryki, która bezwiednie deformuje intencje i przetwarza je w papkę informacyjną. Hamkało jest mistrzem rejestrów kolokwialnych i w doprawdy zadziwiający sposób łączy poetykę kiczu z dyskursem kultury masowej i językowymi kliszami używanymi na co dzień. To jakby nagrane i pomieszane fragmenty mowy codziennej - zbitki i frazy zestawione w taki sposób, że ukazują własną absurdalność i semantyczną pustkę.

Jacek Gutorow, „Odra”

Miejmy nadzieję, że deklaracja Hamkały, którą znajdziemy w przedostatnim wierszu zbiorku "nagrałem mu się", a mianowicie: "Nie ma już czasu, nie ma już czasu/ Czas z nadawania przełączyć na nasłuch" ("trenuję tren trendy") jest tylko chwilową utratą motywacji poety, który "nagrywa się" po to, żeby jego głos wracał jak bumerang. (...) Marcin Hamkało jest rejestratorem pulsu kultury przeżywającej kryzys komunikacyjny. Kultury, w której alienują się osobowości wrażliwe, nie zgadzające się na unifikację. W realiach „wielkiego żarcia” zapomina się o wartościach, które pozwoliły rodzajowi ludzkiemu doczekać tej fiesty. Przypomina je Marcin Hamkało w swojej coraz doskonalszej warsztatowo twórczości realizującej antropologiczny projekt świata w sposób bardzo prywatny i artystycznie wymowny.

Wiesław Setlak, „Topos”

Bezczelność z najlepszej tradycji kociego rodu polskich poetów, niechybnie za mistrza Hamkały wyznaczająca nie któregoś z antyklasyków pokolenia „brulionu” czy dekady wcześniejszej, lecz Andrzeja Bursę. Analogia tym bardziej trafiona, jeśli spojrzeć na wiersze takie, jak ostatnie chwile czy nederlanden, oparte na czytelnych metaforach gier liczbowych i hazardu, a formalnie, niczym u Bursy, przypominające surowe instrukcje obsługi

Łukasz Badula, „ARTE”

Hamkałę interesuje m.in. trzeci sektor literatury, testuje jego możliwości, nadając formę wiersza prospektowi firmy ubezpieczeniowej, gazetowym poradom z zakresu ars amandi (wiersz pt. porno), policyjnemu protokołowi, ulotce gabinetu kosmetycznego, wynikom badań OBOP-u, nowomowie komunikatów agencji reklamowych (popracuj nad mottem do paragonu). Pozwala sobie przy tym czasem na małe trawestacje, bo czy naprawdę wśród/ grup zawodowych często myślących o śmierci/ prym wiodą fryzjerzy? Albo czy odszkodowanie za utratę obu rąk i nóg, słuchu i/ wzroku oraz ogólny dyskomfort mogło być przedstawione jako szczęśliwe rozbicie banku w ubezpieczalni?
Autor weiter weiter sprawnie buduje markowe przenośnie z użyciem modnych rekwizytów.

Paweł Gołoburda, „Lampa”

Zapraszamy na zakupy

Więcej w tej kategorii: « Plan B Ciechozimek »

może zainteresuje cię też…

  • Nie ma mono
    Nie ma mono

    Miłka Malzahn: Nie ma mono
    Wydawnictwo FA-art. Katowice 2007.
    e-book: Wydawnictwo FA-art. Katowice 2014.

    Bez przeszkód można traktować kolejne teksty z tego tomu jak samodzielne opowiadania. W niektórych z nich toczą się szybkie dialogi, w innych opisywane są niecodzienne zdarzenia, bywa, że zostajemy zaproszeni do tak niekonwencjonalnej formy narracji jaką w wykonaniu Miłki Malzahn jest fado.
    Tytułowe „nie ma mono” to przede wszystkim deklaracja – zawsze i w każdej cząstce świata toczy się dialog, nawet jeśli jedna ze stron milczy; monolog jest złudzeniem. A zaczyna się to wszystko, w pierwszym fragmencie zatytułowanym Półprzezroczysty, od śmierci – która w żadnym wypadku i w żadnym znaczeniu nie jest końcem..

    w proza Czytaj dalej...

Strona www.FA-art.pl wykorzystuje informacje przechowywane w komputerze w formie tzw. ciasteczek (cookies) do celów statystycznych. Dowiedz się więcej.