|
tu jesteś: Strona główna
|
|
|
felieton
M.K.E. Baczewski
Anegdoty zebrane w Żywotach i poglądach Diogenesa Laertiosa świadczą o tym, że do dawnych filozofów przychodziło się z problemami podobnymi do tych, z jakimi dzisiaj udajemy się do wróżki. Taką przynajmniej rangę miały stawiane im pytania. Jedno z koronnych zagadnień klienteli filozofa stanowił problem ożenku. Na ogół presokratycy nie byli pozytywnie nastawieni do owej trwoniącej energię duchową instytucji. Ładna żona to towarzystwo współkonsumentów; brzydka – brutalne naigrawanie przyjaciół. Tales z Miletu przed trzydziestką powiadał: „Jeszcze nie czas się żenić”. Gdy zaś dobrnął do tego wieku, orzekł, że już za późno. Nie należy lekceważyć paradoksu presokratyka. Na moment zamęścia (względnie ożenku) odkładamy bieg czasu na półkę. Wcale nie podzielam zdania Hegla, że gdyby nie było jońskich filozofów przyrody, byliby wówczas inni jońscy filozofowie przyrody. Otóż wyobraźmy sobie, że cud założenia filozofii odbywa się dziś – rozpoznawalibyśmy presokratyków po tym, że uganiają się na harleyach. I kto wie, czy tak właśnie nie jest.
felieton
M.K.E. Baczewski
Jeśli weźmiemy pod uwagę, że autorowi tego niepowtarzalnego (właśnie przez swoją powtarzalność) utworu udało się ostatecznie spostponować zupełnie zbędną ideę antyutylitaryzmu dzieła sztuki, to w tym pozornie banalnym hydraulicznym otoczeniu możemy się poczuć naprawdę niebanalnie. Przecież na zdrowy rozum pomysłodawca owego niecodziennie codziennego projektu znosi antagonizm między humbugiem i arcydziełem. A przy tym można się wysikać, ile dusza zapragnie. Być może artysta chciał w ten sposób zdemaskować filisterskie w gruncie rzeczy dążenie do niezwykłości w sztuce. Wracamy do wegetatywnych fundamentów i fizjologicznych rudymentów. Sikanie jest piękne. |
felieton
Grzegorz Tomicki
Nikogo zatem zasadnym argumentem od talerza nie odciągniesz, na wiersz nie namówisz. Także i z tego względu, że każdy indywidualny system przekonań i pragnień, jako operacyjnie zamknięty, korzysta z własnych kryteriów oceny, własnej hierarchii wartości i stosuje własne „racjonalne” i „prawomocne” argumenty świadczące na jego korzyść. To jest, na przykład, na korzyść rosołu z makaronem, pasztetu albo i klusek śląskich – bo dlaczego by nie? – a na niekorzyść poematów prozą lub vilanelli, którymi nikt się nigdy nie najadł. Są to argumenty „nie do zbicia” w ramach określonej gry językowej. W języku innej gry natomiast argumenty te zbijane są z dziecinną łatwością przez kontrargumenty wytoczone z wnętrza tego właśnie innego, własnego systemu, stosującego inne kryteria, afirmującego inne wartości, inaczej zatem określającego „racjonalność” i „prawomocność” dokonywanych wyborów i ocen.
felieton
Dariusz Bojda
Od pewnego czasu ochoczo uczestniczę w kursie plastycznym, co niezmiernie dziwi moich znajomych, którzy zwracają mi uwagę: „Przecież ty nie potrafisz rysować!”. No właśnie. Co w tym dziwnego? Ja nawet talentu nie mam. Ćwiczę plastykę. I elastycznie nie widzę już przeszkód, żeby zwierzchnikiem mężczyzny był kobiet. Przecież nie „ten kobieta”! Wystarczy świeże spojrzenie. Mieć dobrą szczoteczkę do oczu, pastę wybielającą „3D”. Oczywiście optyczną. Bo wybielanie to zadanie plastyczne. Nawet bardzo. I z pastą do oczu nie ma dzisiaj problemu, a i każda szczoteczka ma szereg programów – minęły już czasy leczenia kanałowego, Jedynką albo Dwójką. Oko bieleje. |
|||
|
zapraszamy
Zapraszamy także do naszego rozbudowanego o płatności przelewem z kont bankowych dostępnych przez internet SKLEPU po prenumeratę kwartalnika i książki
nowe książki
Tomasz Gerszberg: Pies, który zakochał się w tęczy
nowe książki
Grzegorz Wróblewski: Pan Roku, Trawy i Turkusów
felieton
M.K.E. Baczewski
Otóż mam dla Państwa wyjątkowo ponurą wiadomość. Wszelkimi siłami próbowałem uniknąć tej konkluzji, lecz jest ona nieubłagana. Gdyby nie ta gnuśna większość, którą w istocie rzeczy stanowimy my sami, nasze miejscowości pogrążyłyby się na amen w rajskiej szczęśliwości. Obawiam się, że takie są przemyślenia municypalnych satrapów. Wiedzieliśmy, że plebejski żywioł psuje powietrze. Teraz dowiadujemy się, że także statystykę.
felieton
M.K.E. Baczewski
Powód do wojny znalazłby się bez problemu. Moglibyśmy przypomnieć sobie, że jesteśmy przedmurzem katolicyzmu, i zaatakować naszych zamorskich sąsiadów-heretyków. Choćby ze względu na to, że jeśli mnie pamięć nie myli, nie został do tej pory podpisany rozejm po ostatniej wojnie polsko-szwedzkiej, tej z XVII wieku. Nie została pomszczona Częstochowa, nie odebrano wszystkich zbiorów bibliotecznych i dzieł sztuki zagrabionych przez luterańskie wojska Karola Gustawa. |
||||
|
data ostatniej aktualizacji: 2009-12-11 21:24:37.727683 |
||||
|
|