„Czekiści” dają odpór
Zaglądanie do „Czasu Kultury” nie należy do moich ulubionych rozrywek. Aliści zawartość jednego z najbliższych numerów poznańskiego dwumiesięcznika zaciekawia, pobudza wyobraźnię, radośnie podnieca... Wróble z Placu Sejmu Śląskiego ćwierkają o tym od miesiąca: „Czas Kultury” będzie dawał odpór! Brzmi to groźnie, zalatuje znaną skądinąd poetyką, przeszywa dreszczem jak głos przemawiającego Gomułki, ale ostatecznie lepsze to niż betonowe skarpetki dla Pavique'a (a tenże na dnie Wisły, of course), na pewno łagodniejsze od metod, jakimi mogliby się posłużyć, pozbawieni poczucia humoru, obywatele republik zakaukaskich wynajęci na stadionie X-lecia wiadomo po co itd. Idzie - rzecz jasna - o trzecie (i ostatnie!) wydanie Parnasu bis, a ściślej o nieprzyjemne fragmenty zaktualizowanego Słownika literatury polskiej urodzonej po 1960 roku. Tym, którzy nie mieli (nie)przyjemności zetknąć się z wznowionym (i zmienionym!) dziełem Pawła Dunin-Wąsowicza, należy się krótkie wyjaśnienie. Otóż tu i ówdzie autor leksykonu poszedł na całość, tzn. poobrażał ludzi i środowiska. Cytował nie będę, bo każde przytoczenie to w gruncie rzeczy kolportowanie opinii; nikt mnie nie przekona, że istnieje różnica między frazą „zdaniem X poeta Y to grafoman” i wyrażeniem „poeta Y to grafoman” (po prostu).
Co z tym fantem zrobić? Jedni powiedzą, że po co udawać: bezkompromisowy Pavique wygarnął prawdę w oczy; owszem - bez cienia dyskrecji, niedelikatnie, ale zasadniczno skłamał niewiele. Drudzy ocenią: przesadził, posłużył się inwektywą i niewybredną plotką, gdzieniegdzie zwyczajnie zełgał. Oczywiście - jak to w takich wypadkach bywa - jedni i drudzy mają rację, bo też decyduje o tym punkt widzenia, rozkład sił sympatii i antypatii czy wreszcie poczucie smaku, miary, przyzwoitości. No właśnie - nawet ulubiony frazes inteligencji humanistycznej, czyli Herbertowskie kryterium smaku, wydaje się tu niezbyt poręcznym narzędziem. Chcecie pojedynku na frazesy? To macie w kontrnatarciu Conradowski postulat o wymierzaniu sprawiedliwości widzianemu światu. Pytanie zatem brzmi: co zobaczył Dunin-Wąsowicz i czy miał prawo podzielić się swoimi spostrzeżeniami?
Powiedziałbym tak: zobaczył, co zobaczył (a zaiste, bystry to obserwator!), całe nieszczęście polega na tym, że naruszył reguły gatunkowe. Oto miano Paviqueowej zbrodni (jeśli w ogóle można o tym zdarzeniu mówić takim językiem i nie umrzeć ze śmiechu). Nie da się bowiem ożenić leksykonu z pamfletem. Nawet na gruncie postmodernizmu! Ale do rzeczy, czyli do akcji przygotowywanej przez „CzK” (czytaj: cze-ka). Chciałbym jakoś pomóc dziarskim, zwierającym szeregi Wielkopolanom w ich wielce heroicznym dziele (zawsze marzyła mi się rola uczestnika nagonki... ależ to musi rajcować, takie grupowe zaszczuwanie; cóś piknego!). Służę tedy argumentem z grubej rury: Otóż na pchlim targu nabyłem onegdaj Der Volks-Brockhaus. Deutsche Sach- und Sprachwörterbuch, wydanie IX, zmienione i to jak zmienione! (rok 1941). Ku mojemu zdumieniu przeciwnicy polityczni III Rzeszy wcale nie zostali potraktowani z buta; zamiast epitetu, którego wolno się było spodziewać, rzeczowy opis (vide hasełko poświęcone T. Mannowi). Mój strzał z grubej rury to strzał z dubeltówki, więc na drugą nóżkę... bolszewicy posługiwali się inną metodą: niemiłych sobie zawodników eliminowali; po prostu pewnych haseł w ichniejszych leksykonach na próżno szukać. I tu docieram do Pavique'owego występku (już nie zbrodni!). Autorowi III wydania Parnasu bis szalenie spodobał się koncept opisany w Wahadle Foucaulta Eco, tj. mechanizm sporządzania Encyklopedii Sławnych Włochów (w stopce na stronie 240 wprost o tych zależnościach mówi). Generalnie chodzi o zarozumiałość leksykografii, o aroganckie przekonanie, że każdy (zwłaszcza byle dupek) zrobi wiele, by zaistnieć na kartach leksykonu. W konsekwencji - dobrze czy źle, byle po nazwisku, byle z przepustką do historii. Dawanie odporu zatem - trzymając się tej logiki - to zwykła hipokryzja. Nieprzyjemnie potraktowany „Czas Kultury” zamiast wyrazów wdzięczności, zamierza kąsać rękę dobroczyńcy?
Cóż, zapewne urażeni poznaniacy przeprowadzą jakąś inteligentną kontrofensywę; ich dawanie odporu nie będzie tak prostackie jak powyższa argumentacja (Dunio gorszy od faszystów i bolszewików). Tak więc wyglądam nowego numeru „CzK” (czytaj: cze-ka), spodziewając się porcji godziwej rozrywki, bo też - bądźmy przez chwilę poważni - jakże inaczej patrzeć na wydarzenie edytorskie, nazwane Parnas bis (wersja 3.0)? Po prostu jeden przedmiot rozrywkowy prawdopodobnie powoła do życia kolejny. Ot, i wszystko...
Dariusz Nowacki
Koło pióra. W „Pograniczach” (1998, nr 2) bardzo dobra recenzja pióra Andrzeja Skrendy. Recenzja jest tak dobrze napisana, że podejrzewamy, iż pod pseudonimem skrywa się postać jakiegoś szerzej już znanego krytyka. Ale jeśli nie - to niech żyje nam świeże, rewelacyjne pióro. Proszę sobie tylko wyobrazić (przed obowiązkowym przeczytaniem): fajerwerki formalne (dwa zdania recenzji właściwej i dwa ogromne post scripta), erudycyjne (Gorgiasz, Protagoras; w epizodach Platon, Machulski, Hegel i Stala) oraz interpretacyjne (odniesienia zarówno do filozofii jak kuchni i filmu). Wszystko pisane lekko i z dowcipem, acz kompetentnie. Na marginesie: recenzowaną książką jest Menu Lopeza Mausere, Berlin 1997.
Siła zaklęcia. Ukazał się kolejny - sygnowany 28,8 - numer pisma nosem „bruLion”. Brakujące 0,2 do pełnego 29 numeru zapewne zawierało świeże spojrzenie na sprawę, które ulotniło się po upływie terminu ważności publikowanych materiałów (dwa lata minęły od ostatniej edycji pisma). W liście apostolskim Roberta Tekielego, skierowanym do „Krzysia”, „Czarka” i „Przyjaciół” (Tylko prawda jest skuteczna) słowo „prawda” (plus pochodne) pojawia się 14 (słownie: czternaście) razy. Tekst jest krótki (na oko 6 stron maszynopisu), co by znaczyło, że owa prawda nie jest tak skuteczna, jak ją św. Robert maluje. Być może skuteczna staje się wtedy, gdy przechodzi w zaklęcie. Coś jak w kampaniach reklamowych - jeśli tysiąc razy słyszę, że margaryna Rama jest wyśmienita, to chyba taka się staje... Na marginesie: Skorowidz doktrynalny dołączony do Pisma Świętego Nowego Testamentu i Psalmów (Pallottinum 1976) informuje, że pojęcie „prawda” pojawia się w Ewangelii wg św. Jana piętnastokrotnie i jest to absolutny rekord (pozostali ewangeliści tudzież św. Paweł rzadko używają tego słowa). Z tego, co jeszcze zostało nam w pamięci po lekturze całości: w poczcie redakcyjnej niejaki Miłosz B., Kraków, został poinformowany, że w numerze 28. „bruLionu” nie zamieszczono zdjęć Ducha Św. Tak?! To po jasną cholerę wszyscy ten numer kupowali?
Pisarz krakowski. Pojawiające się od jakiegoś czasu pogłoski, że wyśmienity prozaik młodszego pokolenia, Krzysztof Varga to pisarz krakowski (a nie, jak wcześniej sądzono, warszawski), nareszcie znalazły potwierdzenie. Nobliwy miesięcznik podwawelski „Dekada Literacka” nr 4/1998 piórem prof. Marty Wyki rzecz definitywnie rozsądził - 45 pomysłów na powieść, najnowszy produkt beletrystyczny Vargi, został ze wszech miar dopieszczony i uznany za najpełniejszą emanację ducha pokolenia. Pisarz stał się w ten sposób pisarzem całą gębą, a dodatkowo - on albo jego wydawca - może/mogą sobie wpisać do noty biograficznej umieszczonej na okładce lub skrzydełku kolejnej książki: „o prozie Vargi pisali m.in. Iksiński, Wyka, Igrekowski...”
„Dekada Literacka” kwacze. Na pierwszej stronie nru 5/1998 niby wszystko OK, jak na to, powagę zachowujące, krakowskie pismo przystało: pomnik Mickiewicza w remoncie (zdjęcie) i artykuł A. Fiuta „Pan Tadeusz przez Miłosza na nowo odczytany”. A w środku trzęsienie ziemi: wywiad Agnieszki Kosińskiej z Zytą „twórczość Berezy” Rudzką i - dziwy niesłychane - sążnisty i bardzo interesujący artykuł Marka Tobolewskiego o grze komputerowej Quake i graczach w Quake'a kwaczących. Jakby sążnistości było mało, autor tekstu zadaje w nim takie pytanie: „Czym dziś różni się wirtualny wojownik, który zaczyna dzień swego życia w świecie Quake'a od lektury codziennie aktualizowanej oficjalnej strony WWW polskich graczy, od tego, kto rano kupuje 'Gazetę Wyborczą' a wieczorem ogląda Wiadomości w TV?” Uprzejmie odpowiadamy: nie wiemy jak w innych miejscach, lecz w Krakowie, to ów wojownik różni się lancą. A ściślej: brakiem lancy.
Epidemia WWW. W „Odrze” nr 6/1998 nie kwaczą tak jak w „Dekadzie Literackiej”, ale za to (chyba) narodziła się nowa rubryka Web Site Story. A w niej dywagacje o grafomanii poetyckiej w internecie, adres strony domowej Davida Bowie, podany przy okazji przypominania, iż album tegoż pt. Earthling w sieci właśnie miał swoją premierę oraz zachęta do czytania Miłosza Biedrzyckiego on-line. Po kolei: grafomania wg niejakiego m@ta, autora rubryki, w poezji interenetowej przeważa, ale przegra i tak. Precedensowa premiera albumu Earthling, ma dwojakie znaczenie: toruje drogę podobnym inicjatywom w dziedzinie literatury oraz - to już nasz domysł - pozwala sądzić, iż pewien felietonista „Odry” podpisujący się Earthling jest samym D. Bowim. Bowim Bogim a prawdą nie wimy czy nie nazbyt naciągany byłby przykład premiery internetowej albumu muzycznego na świetlaną przyszłość książek w internecie, gdyby okazało się, że to jakiś zwykły śmiertelnik pisze pod takim pseudonimem. No, a Biedrzycki ma swoją ostatnią książkę ładnie wstawioną pod adres http:/www.darta.art.pl/poezja i opatrzoną „siecią odniesień między poszczególnymi słowami i linijkami w wierszach”. To ostatnie, jako - jak zapewnia - odautorski gest pozwala m@towi napisać, iż „nie wyobraża sobie wyczerpującego omówienia książki Miłosza Biedrzyckiego, które nie uwzględnia jej wersji interaktywnej.” Rozumiemy, że trzeba jakoś zaktywizować nieruchawy ludek krytyków i historyków literatury, ale - prawdę powiedziawszy - wyczerpującego omówienia jakiejkolwiek książki, zwłaszcza poetyckiej, a szczególnie Miłosza Biedrzyckiego, my też sobie nie wyobrażamy.
Bierz ich, Bylica. „Fraza”, jedyne pismo, które jest - w odróżnieniu od innych, tylko sponsorowanych - sponsorowane i dedykowane (np. Marii Danilewicz-Zielińskiej w nr 4/1997) wzięła udział w życiu literackim. W edycji 1997, nr 3 rzeszowska redakcja podpisała się pod postponującą recenzją z książki autoreklamowo-krytycznej Niebawem spadnie błoto pióra R. Grupińskiego i I. Kiec. Idzie to tak: „Podpisujemy się pod opinią Grzegorza Bylicy na temat książki R. Grupińskiego, I. Kiec, Niebawem spadnie błoto (1997). Recenzent pisze m.in.: „Egzaltacja krytyków z 'Czasu Kultury' sięga zenitu...” (Propaganda sukcesu. „FA-art” 2-3 '97)”. (Nawiasem mówiąc, Izolda Kiec zniknęła ze stopki „Czasu Kultury” po ukazaniu się książki - Rafał Grupiński pozbywa się świadków?).
Kiedy pisarz umiera? W kolejnym odcinku - trzecim już, lecz nie ostatnim - pasjonującej rozmowy z Andrzejem Brychtem (przepytuje przyboczny niezapomnianego Stana Tymińskiego, Roman Samsel) pojawia się taki oto passus: „Po przeczytaniu Pięknych dwudziestoletnich - powiada Brycht - zgodziłbym się z twierdzeniem Andrzejewskiego: 'Kiedy pisarz nie ma nic więcej do powiedzenia, umiera'” („Literatura” 1998, nr 6, s. 40). Reguła ta, jak się zdaje, nie ma, mimo wszystko, charakteru uniwersalnego albo też deczko się zdezaktualizowała. Po trzydziestu latach, jakie dzielą nas od zgonu Hłaski, jest chyba wręcz odwrotnie: kiedy pisarz nie ma nic do powiedzenia, rozkwita, cera robi mu się rumiana, jego krok nabiera sprężystości, a oczy blasku... Słowem, witalizm jak sto diabłów! Dowody? Niech to poświadczą ci, którzy widzieli ostatnio smakowitą i soczystą (plotka głosi, że również owocującą) Manuelę Gretkowską podczas spotkań promocyjnych jej nowej książki (Światowidz).
Witold Izdebski: Harley Davidson. Stowarzyszenie Teatr Cogitatur. Katowice 1998.
Książka warta zauważenia już choćby dlatego, że ma dwie okładki w dwóch różnych wersjach i konsekwentnie: dwie strony przedtytułowe, dwie strony tytułowe oraz dwie stopki - te ostatnie na szczęście identycznie brzmiące. Czyżby wydawca nie potrafił się do ostatniej chwili zdecydować i skołowany drukarz wybrał obie wersje naraz? A może to coś w rodzaju nawiasu, który domaga się koniecznie interpretacji? Tym tropem idąc, warto pokreślić, iż tytuł wewnętrznej okładki ma grafię sugerującą, iż może on brzmieć Harle y David Son. Hmm... Druk w środku książki jest tak drobny, że - zdaje się - nie należy koniecznie jej czytać przed dorobieniem się dobrych okularów. Co to mógłby być za Harle? Haplin?
Michał Komar: O obrotach losów i ciał. Wydawnictwo W.A.B. Warszawa 1998.
Wydawca reklamuje tę pozycję jako zgłębiającą tajemnice ludzkiej natury. Ponadto zgłębianie owo „przybiera różne formy literackie, od fabularyzowanej opowieści po esej”. Czy nie prościej było napisać, że to powieść? Po lekturze skłonni jesteśmy nawet twierdzić, że to niezła powieść. Jak to w ostatnich piećdziesięciu latach zwyczajne, traktuje ona o wojnie i moralności, lecz, co zaskakujące, zdarza się jeszcze być i wzniosłą, i śmieszną, i tajemniczą. Czcionka dosyć słuszna, marginesy sprawiedliwe. Pełnokrwisty harlequin dla intelektualistów!
Paweł Dunin-Wąsowicz: Parnas bis. Słownik literatury polskiej urodzonej po roku 1960. Wyd. 3. „Lampa i Iskra Boża”. Warszawa 1998.
Po ukazaniu się trzeciego wydania powieści w biogramach Parnas bis podniosły się głosiki oburzenia. Podobno wydawca musiał wydrukować i wkleić od nowa jakąś stronę w już wydanej książce. Podobno ci, o których mowa, postanowili dać odpór na łamach „Czasy Kultury”... Podobno Pawikiem powodowały uczucia niskie...
I my nie byliśmy zachwyceni. Kiedy jednak przyszło nam uczciwie skonstatować, że - z grubsza rzecz biorąc - rzeczywiście Jan Szaket to oberredaktor Kęder i że naprawdę nie wiedzie mu się tak dobrze jako poecie i prozaikowi, jak jako krytykowi, doszliśmy do wniosku, że i w reszcie informacji musi być sąsiek (nie: ziarno) prawdy. Bolesny sąsiek Pawika to niezły tytuł na recenzję z tej pozycji.
Zbigniew Herbert: Epilog burzy. Wydawnictwo Dolnośląskie. Wrocław 1998.
W najnowszym tomie Herberta znaleźć można słynny (już słynny!) wiersz Pica pica L. Czytamy w nim: „sroka / [...] z rodu kondotierów krwawych i podstępnych / [...] tylko jej śpiew / śpiew grzechotnika / odsłania jej / prawdziwy charakter / morderczyni niemowląt”. Na miłość Boską, jedna mała sroka???! Cóż, chyba ciekawie mogłyby wyglądać Ptaki w reżyserii Zbigniewa Herberta.
Dariusz Pawelec: Debiuty i powroty. Czytanie w czas przełomu. Agencja Artystyczna „Para”. Katowice 1998.
Dariusz Pawelec zebrał i wydał swoje artykuły krytyczne z przełomu lat osiemdziesiątych i siedemdziesiątych. Wyszła z tego książka bardzo rzetelna. Kłopot tylko w tym, że z jej kart wieje wojną polsko-jaruzelską i zapachem octu z półek sklepowych. Innym redaktorom „FA-artu” udało się jakoś powściągnąć, ale Uniłowskiego przyparło przy przeglądaniu tej książki w autobusie linii 674 (Katowice - Giszowiec) i zaczął nucić pół-basem: - „A mury runą, runą, runą...”
Michał P. Markowski: Nietzsche. Filozofia interpretacji. Uniwersitas. Kraków 1997.
Chylimy czoła. Już za pracę o Derridzie jej autorowi należało się najwyższe uznanie. Nieobecność Efektu inskrypcji na liście książek nominowanych do Nagrody Nike uznalibyśmy za skandal, gdyby nie fakt, że nagrodami literackimi nie należy się przejmować.
-----------
sąsiek m III, D. -a, N. ~kiem; lm M. -i (...) 2. reg. przedział w spichrzu służący do przechowywania ziarna lub nasion. powrót do tekstu
Roman Honet: Pójdziesz, synu, do piekła. Studium Literacko-Artystyczne przy IFP UJ, Wydawnictwo „Zielona sowa”. Kraków [1998].
Janusz Jedynak: Cztery pory wiersza. Wydawnictwo Miniatura. Kraków 1998.
„List Oceaniczny” Bibliografia za okres X 1993 - XI 1997. Oprac. A Rybczyńska. Wydawnictwo ar. Toronto 1998.
Petr Motýl: Spratek a krásná Danuse. Česká próza. Praga 1996.
Z węgierskiego na nasze. Antologia poezji i prozy. Wybór i oprac. A. Górecka. Przeł. A. Górecka, D. Jaszcz i in. Fundacja Literatura Światowa. Warszawa 1998.
IV Ogólnopolski Konkurs Poetycki „Inspiracje '98”
Miejska Galeria Sztuki Extravagance i Urząd Miejski w Sosnowcu ogłaszają konkurs poetycki na wiersze inspirowane dziełami plastycznymi (jeden utwór poetycki lub zestaw do trzech utworów). Konkurs odbywa się w dwóch kategoriach: dla autorów po debiucie prasowym lub książkowym albo przed nim. Każdy utwór powinien zawierać adnotację, jakim dziełem plastycznym jest inspirowany (autor, tytuł, miejsce prezentacji). Prace - nie publikowane i nie nagradzane - należy nadsyłać do 15 lipca 1998 r. w maszynopisie w trzech egzemplarzach, opatrzonych godłem, na adres: Galeria Sztuki Extravagance, ul. 3 Maja 39, 41-200 Sosnowiec (tel/fax 66-38-42), z dopiskiem na kopercie: „konkurs poetycki” - „debiut” lub „po debiucie”. Dane autora winny być dołączone w osobnej, zaklejonej, opatrzonej godłem konkursowym kopercie.
Konkurs Poetycki im. Władysława Broniewskiego „O liść dębu”
W konkursie mogą wziąć udział autorzy nie zrzeszeni w profesjonalnych związkach twórczych. Zestaw 5 wierszy, dotąd nie publikowanych i nie nagradzanych w konkursach, w czterech egzemplarzach opatrzonych godłem, wraz z kopertą zawierającą dane autora, należy przesłać do 31 lipca 1998 r. na adres: Wojewódzka Biblioteka Publiczna im. Wł. Broniewskiego w Płocku, 00-400 Płock, ul. Kościuszki 6 dopisując na kopercie: konkurs „O liść dębu”
VI Konkurs Otwarty Prezydenta Sopotu dla Młodych Twórców
Prezydent Sopotu oraz redakcja dwumiesięcznika „Topos” ogłaszają konkurs na esej krytyczny (dopuszczalne formy: szkic, recenzja, rozprawa) pod hasłem „Poezja - oddech bogów czy rytm ulicy?” adresowany do autorów poniżej 30 roku życia. Należy nadsyłać prace dotąd nie publikowane, w czterech egzemplarzach (ilość prac dowolna), opatrzone godłem, do dnia 15 sierpnia 1998 r., pod adresem: Wydział Kultury Urzędu Miasta Sopotu, ul. Kościuszki 25/27, 81-704 Sopot z dopiskiem na kopercie „konkurs”.
XIV Ogólnopolski Konkurs Literacki im. J. I. Kraszewskiego
W konkursie mogą wziąć udział profesjonaliści i amatorzy, rozgrywany jest w dwu kategoriach: poezji i prozy. Prace należy nadsyłać w zestawach 3-5 wierszy w 3 egzemplarzach. Do prac opatrzonych godłem należy dołączyć zaklejoną kopertę z damymi o autorze. Zestawy należy przesyłać do 31 sierpnia 1998 r. pod adresem: Klub Kultury „Piast” ul. Spółdzielcza 4, 21-500 Biała Podlaska z dopiskiem: Konkurs im. J. I. Kraszewskiego. Poza I, II i III nagrodą w obu kategoriach, przyznane zostaną nagrody specjalne za tematykę podlaską i za utwór związany z twórczością i biografią J. I. Kraszewskiego. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi w październiku 1998 r. podczas XIV Podlaskich Spotkań Literackich.
Konkurs Poetycki im. Józefa Baki SJ
Komisja ds. Jubileuszu 400-lecia w Warszawie i Redakcja „Przeglądu Powszechnego” ogłasza konkurs na zestaw pięciu wierszy o dowolnej tematyce. Prace opatrzone godłem, w czterech egzemplarzach, z nazwiskiem i adresem autora w oddzielnej kopercie przesyłać należy na adres Redakcji „Przeglądu Powszechnego”: ul. Rakowiecka 61, 02-532 Warszawa - do 31 sierpnia 1998 r. , z dopiskiem: konkurs poetycki. Ogłoszenie wyników nastąpi 21 października 1998 r. o godz. 16.00 w Kolegium Księży Jezuitów w Warszawie, ul. Rakiwiecka 61, sala 21.
III Ogólnopolski Konkurs Literacki im. Stanisława Grochowiaka
W konkursie mogą wziąć udział profesjonaliści i amatorzy. Należy przesłać jeden utwór poetycki lub jeden utwór prozą (nowela, opowiadanie, esej), lub jeden utwór dramatyczny nie publikowany wcześniej oraz nie nagradzany w innych konkursach. Maszynopisy w czterech egzemplarzach opatrzonych godłem, wraz z kopertą zawierającą dane autora, należy przesłać do 7 września 1998 r. na adres: Wojewódzka Biblioteka Publiczna im. Stanisława Grochowiaka, 64-100 Leszno, ul. Bolesława Chrobrego 3 dopisując na kopercie: „Konkurs Literacki”
Ogólnopolski Konkurs Literacki im. Leopolda Staffa
W konkursie mogą wziąć udział profesjonaliści i amatorzy. Warunkiem jest przesłanie w 5 egzemplarzach: - zestawu 5 wierszy lub poematu, bądź - prozy o objętości do 10 stron (opowiadanie, nowela esej, fragment dziennika lub pamietnika), albo - wypowiedzi krytycznoliterackiej. Tematyka prac dowolna. Utwory, opatrzone godłem, wraz z kopertą zawierającą dane autora (także wiek w przypadku młodocianych), należy przesłać do 30 września 1998 r. na adres: Miejskie Centrum Kultury, 26-110 Skarżysko-Kamienna, ul. Słowackiego 25 dopisując na kopercie: „Konkurs literacki” Przewiduje się nagrody i wyróżnienia w każdej kategorii oraz nagrody specjalne za: utwór o tematyce związanej z miastem Skarżysko-Kamienna, najlepszy utwór młodego poety (autorzy do 18 lat), utwór o tematyce sakralnej.
XII Ogólnopolski Konkurs Literacki „O liść konwalii”
Konkurs ma charakter otwarty, tematyka i forma prac jest dowolna. Warunkiem uczestnistwa jest nadesłanie 3 egzemplarzy maksimum pięciu utworów poetyckich pod adresem: Centrum Kultury „Dwór Artusa”, ul. Rynek Staromiejski 6, 87-100 Toruń. Prace konkursowe należy opatrzyć godłem powtórzonym na zaklejonej kopercie zawierającej dane autora. Utwory konkursowe nie mogą być wcześniej publikowane. Termin nadsyłania prac upływa 30 września 1998 r. Konkurs rozstrzygnięty zostanie w listopadzie 1998 r. podczas IV Toruńskiego Festiwalu Książki. Suma nagród wynosi 4000 zł.
Miłosz Biedrzycki - http://www.darta.art.pl/poezja
"bruLion" - http://ikp.ikp.pl/~brulion/brulion.html
"Czasopisma kulturalne w Polsce" Katalog Fundacji Batorego
- http://www.batory.org.pl/katalog
Cezary Domarus - http://free.polbox.pl/d/domarus
"ExLibris" - http://www.exlibris.pol.pl
"Galeria Korpus Kulturalny Almanach Sztuki" - http://www.kk.art.pl
"Kwartalnik Artystyczny" - http://www.wok.bydgoszcz.pl/kwartalnik.htm
"Krasnogruda", Fundacja Pogranicza - http://free.ngo.pl/pogranic
"Magazyn Literacki" - http://www.wyzwania.org.pl/magazyn
"Magazyn Sztuki" - http://free.ngo.pl/magsztuk
"Odra" - http://www.odra.art.pl
"Portret" - http://free.art.pl/portret
"Więź" - http://free.ngo.pl/wiez





