Rezydenci

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Adam Ubertowski: Rezydenci
Wydawnictwo FA-art. Bytom-Katowice 2005.

Rezydenci to zabawna i pouczająca historia o leniwym diabełku, który pojawia się w Trójmieście. Złamanych zostanie kilka życiorysów, zbankrutuje jakaś firma, zniknie bez śladu najważniejszy człowiek w tym kraju. Ktoś inny, na odmianę, spotka miłość swego życia. Nasz diabełek dokona tego w banalnie prosty sposób. Udziela wszystkim po kolei tej samej rady: „Sam Pan/Pani wie najlepiej, jak należy postąpić”. Powiastka Ubertowskiego uczyłaby zatem, że w duszy każdego z nas drzemie rebeliancka potrzeba uwolnienia się od tego, co jest oficjalnie dziełem naszego życia, że jakkolwiek ułożyłoby się nasze życie, nie potrafimy się z nim pogodzić. [Krzysztof Uniłowski]

Stanął naprzeciwko wysokiej drewnianej balustrady, która mogła służyć równie dobrze jako bar, jak i recepcja. Uderzył dłonią w stojący na niej dzwonek — niepotrzebnie, ponieważ w tej samej chwili dostrzegł w kącie wpatrującą się w niego parę oczu. — Czy znajdzie się dla mnie pokój? — zaczął przyjaźnie. — Nie musi być nic specjalnego. Chcę tylko wypocząć po dalekiej podróży, zjeść jakieś śniadanie i ruszyć dalej.
Tamten nie zareagował w żaden sposób, jakby to wszystko, co zostało powiedziane, nie było skierowane do niego. Przybysz chciał więc dodać jeszcze coś, co utwierdziłoby ich obu w przekonaniu, że nie mówi do samego siebie.
W tej samej jednak chwili recepcjonista wyszedł z półcienia i wsparty jedną ręką na grubej księdze meldunkowej przyjrzał mu się jeszcze uważniej.
— Spóźniłeś się! — warknął na niego niespodziewanie jak podwórkowy pies. — Miałeś tu być…
— Och, to te pociągi — przerwał mu i, nie wiedząc czemu, zaczął się przed nim tłumaczyć. — Pan wie, jak to jest z punktualnością na kolei.
Recepcjonista wbił w niego zimny, nieludzki wzrok.
— Miałeś tu być… — dokończył — dziesięć lat temu.

(fragment)

Trójmiasto w ujęciu autora Rezydentów to metropolia należąca do rekinów biznesu, finansjery i drapieżnych „białych kołnierzyków”. Stosunek do takiego świata narrator wyraża jednak przy pomocy lekkiej ironii, ukazując jego absurdalność i pustkę.
[Ubertowski] w Rezydentach połączył ze sobą różne porządki czasowe polskiej współczesności, próbując uchwycić pełny obraz przemian społecznych.

Eugeniusz Sobol, „Topos”

Rezydenci są bowiem – gdy idzie o gatunek – skrzyżowaniem wyrazistej, nieco baśniowej opowieści obyczajowej z groteską, ponowoczesnym dziełem ujawniającym niemoc przedstawieniową, wreszcie – z „traktatem” o osiąganiu zakorzenienia, o „uobecnianiu” (przekornym, wszak inicjowane jest owo „uobecnianie” przez Kobayashiego-diabła). Całość wydaje się (…) zwarta i dobrze przez autora przemyślana – Rezydenci pokazują możliwość spotkania w jednym dziele pozornie odległych tradycji, a rozrywkowa „fabulacja” okazuje się dziełem bardzo interesującym właśnie dzięki napięciom między tak różnorodnymi konwencjami narracyjnymi. Oczywiście, o ile podpiszemy z autorem wstępną umowę, o ile zgodzimy się, że warto w Rezydentach, jak w podwójnie kodowanym dziele postmodernistycznym, szukać czegoś ponad tylko „cudzysłów”…

Wojciech Rusinek, „Dekada Literacka”

Robert Ostaszewski: Na koniec pytanie z gatunku trudnych, może nawet irytujących. Mówiłeś o przyjemności z pisania, ale intryguje mnie, dlaczego Ty, było nie było poważny biznesman, piszesz, co daje Ci pisanie – oprócz przyjemności – jaki masz cel, wymyślając kolejne historie?
Adam Ubertowski: To wcale nie jest takie trudne pytanie. Najpierw zostałem pisarzem, jeszcze niemal w kołysce, a poważnym biznesmenem nie jestem, nigdy nie byłem i pewnie już niestety nie będę. A dlaczego się pisze? Skąd taka potrzeba w człowieku? To chyba jakiś zgubny imperatyw wewnętrzny, odmiana potrzeby ojcostwa lub nadania sensu swojej obecności. Silniejszy od rozsądku, bo przecież tyle pożytecznych rzeczy można by zrobić w tym czasie, gdy tworzymy te nasze nikomu niepotrzebne konstrukcje słowne.

fragment rozmowy Roberta Ostaszewskiego z Adamem Ubertowskim, „Dekada Literacka”


Oryginalna opowieść o współczesnym świecie. (…) Lektura tej książki to wędrówka trudna, ale zdecydowanie warto się na nią zdobyć.

Przemysław Gulda, „Gazeta Wyborcza” – Trójmiasto

Adam Ubertowski – ur. w 1967 r. Autor powieści Podróż do ostatniej strony (1995), Szkice do obrazu batalistycznego (1998), Szczególny przypadek pani Pullmanowej (2001), Bicz Boży (2003), Rezydenci (Wydawnictwo FA-art, 2005). Mieszka i tworzy w Trójmieście.

Zapraszamy na zakupy

Więcej w tej kategorii: « Królowa rabarbaru Anioł »

może zainteresuje cię też…

Strona www.FA-art.pl wykorzystuje informacje przechowywane w komputerze w formie tzw. ciasteczek (cookies) do celów statystycznych. Dowiedz się więcej.