środa, 18 styczeń 2017 21:28

Obcy po szwedzku

Napisane przez Justyna Czechowska
Oceń ten artykuł
(1 głos)

W 2005 roku na łamach „FA-artu” ukazał się blok tekstów zatytułowany „Szwedzi lat zerowych”. Była to prezentacja kilku ważnych szwedzkich autorów początku XXI wieku oraz próba zilustrowania ówczesnych trendów literackich w Szwecji. Wyboru i przekładu dokonały cztery młode wówczas adeptki sztuki przekładu, absolwentki seminarium kierowanego przez Zbigniewa Kruszyńskiego. Podczas kolejnych jedenastu lat dokonała się na linii Sztokholm – Warszawa spora rewolucja, nigdy wcześniej bowiem tak wiele szwedzkich tytułów nie ukazało się w polskim przekładzie.

Niemal każdy polski dom wydawniczy gości jakiegoś szwedzkiego pisarza. Próżno szukać w Polsce festiwalu, targów książki czy listy nominowanych do nagród literackich, na których pośród nazwisk prezentowanych twórców nie znalazłoby się choćby jedno rodem ze Szwecji. Wśród książek przełożonych ze szwedzkiego znajdziemy nie tylko kryminały i thrillery, lecz także tak zwaną popularną literaturę kobiecą, poradniki, przewodniki, jak również literaturę wysokich lotów: ambitne powieści, poezję, prozę poetycką, dramat. Taka wielość i różnorodność reprezentacji szwedzkiej literatury na polskich półkach księgarskich nie pozwala nam, tłumaczom ze szwedzkiego, na określenie tamtejszej literatury jednym przymiotnikiem, nie wypada – by użyć idiomatycznego szwedzkiego zwrotu – „uczesać wszystkich jednym grzebieniem”. Dlatego też zwykle unikamy odpowiedzi na pytania o fenomen literatury szwedzkiej w Polsce i na świecie oraz nie stawiamy tez na temat współczesnych tendencji w tamtejszej literaturze, choć jest to bez wątpienia jedna z ciekawszych literatur. Dostrzegliśmy jednak pewien brak w bogatej reprezentacji szwedzkich utworów w Polsce i uzupełnieniu tego braku poświęcamy niniejszą antologię. Mowa o  „obcości”.

Zdaje się, że żaden bohater nie cieszy się ostatnimi czasy tak wielkim „uznaniem” w literaturze europejskiej, ba, światowej, jak obcy. Obcy obywatel, obcy kulturowo i językowo, obcy wobec tradycyjnej rodziny mieszczańskiej, wyrzutek, imigrant, pracujący na czarno azylant. Literatura szwedzka obfituje w takich bohaterów i bohaterki, ale też sami autorzy powieści, wierszy i dramatów nierzadko noszą nazwiska trudne do wymówienia przez rdzennych mieszkańców kraju na Północy. Nie od dziś wiadomo jednak, że obcość i inność nie są pojęciami zarezerwowanymi wyłącznie dla ludzi, którzy z powodów politycznych, ekonomicznych czy jakichkolwiek innych zmienili kraj zamieszkania. W historii literatury pierwszą i najważniejszą, być może nawet najbardziej „niebezpieczną” obcą, była i jest kobieta. Wystarczy wspomnieć Drugą płeć Simone de Beauvoir i przez moment zastanowić się, co oznacza tytułowa „druga”, wobec czego jest odmienna i kolejna w szeregu. Szwedzki tytuł tego dzieła brzmi Det andra könet, przy czym „det andra” oznacza nie tylko „drugą”, lecz także „inną”, odmienną właśnie. Można zapytać, jakie ma to znaczenie w kontekście równościowej, wyzwolonej płciowo i genderowo Szwecji. Część z prezentowanych tu tekstów próbuje odpowiedzieć na to pytanie.

Birgitta Stenberg w autobiograficznej powieści z 2010 r. Eldar och is („Ognie i lód”) opisuje zmagania się kilku pokoleń kobiet z patriarchalną rzeczywistością. Porusza problem kobiecej tęsknoty za miłością i przygodami oraz konsekwencji błędów młodości.

Zmaganie się z konwencjami i schematami społecznymi jest również tematem powieści Kristiny Sandberg Ta itu („Zabrać się”, 2003), choć akcja jej rozgrywa się już w latach siedemdziesiątych. Bohaterkę obserwujemy w prozaicznych sytuacjach życiowych, które łączy poczucie niepokoju i presji, zmuszającej do nieustannego udawania i odgrywania roli, na którą nie ma się ochoty.

Ochoty na odgrywanie narzuconej roli nie ma także czternastoletnia bohaterka powieści dla nastolatków Jessiki Schiefauer Pojkarna („Chłopcy”, 2011), która nie potrafi i nie chce zaakceptować swojego zmieniającego się ciała. Dzięki magicznej roślinie staje się częścią świata chłopców, który ją tak pociągał, ale wkrótce okaże się, że także tam będzie się czuć obco.

Książka Johanny Mo Får i mig mer liv än jag är van vid („Więcej życia niż przywykłam”, 2007) to współczesna baśń o mieszkańcach jednej klatki schodowej. Nieśmiała, a przy tym nieudaczna Anna do tego stopnia czuje się wyobcowana, że opuszcza ją jej alter ego / duch, który pragnie pożyć, coś przeżyć, pobyć w świecie bez ograniczeń. Podglądając życie sąsiadów, dostrzega jednak, że obok niej istnieją inni ludzie, którzy czasem odstają od ogółu bardziej niż ona sama.

Zwykłe historie zwykłych ludzi opowiada również mistrz krótkiej formy, nowelista Jonas Karlsson. Bohaterowie jego debiutanckiego zbioru Det andra målet („Drugi gol”, 2007) przebywają w egzystencjalnej próżni, wyobcowani we własnych myślach, wytrąceni z codzienności, nieoczekiwaną zmianę planów odbierają jak największą katastrofę. Te prościutkie historyjki zaskakują trafnością spostrzeżeń, tym bardziej że nieudacznymi bohaterami Karlssona są mężczyźni w sile wieku.

Debiutancka powieść Susanny Alakoski z 2006 r. Svinalängorna („Świńskie osiedle”) wstrząsnęła Szwecją. Zdobyła uznanie krytyków i szerokiego grona czytelników, a jury Nagrody Augusta wyróżniło ją najważniejszym szwedzkim laurem literackim. Powieść, częściowo oparta na wspomnieniach z dzieciństwa autorki, opowiada o fińskiej emigracji zarobkowej w latach sześćdziesiątych. W Ystad, mieście znanym z kryminałów Henninga Mankella, buduje się blokowisko, w którym biednym Finom wszystko wydaje się nowe, lśniące i bogate, choćby ciepła woda w kranie. Co z tego, skoro mamy kolegów z klasy są lepiej ubrane, ładniej umalowane, a przede wszystkim trzeźwe. Svinalängorna to poruszająca opowieść nastolatki o dorastaniu w rodzinie alkoholików.

Także kolejna powieść Alakoski dostarcza obrazów ze świata, który zna niewielu z nas. Håpas du trifs bra i fengelset (2010), „Mam nadzieje że podoba ci się w wienzieniu” – tymi słowami kilkuletnia Jenna podpisała rysunek przedstawiający wujka siedzącego za kratkami. Historia skupia się jednak nie na samym osadzonym, ale na jego siostrze i rodzinie, osobach współuzależnionych, ludziach rozdartych między miłością a nienawiścią, próbą walki a całkowitą bezsilnością.

Listę szwedzkich autorów obcego pochodzenia otwiera Grek Theodor Kallifatides, który zadebiutował w 1970 r. powieścią Utlänningar („Obcokrajowcy”). Prezentowany poniżej fragment pochodzi z książki Ett nytt land utanför mitt fönster („Nowy kraj za moim oknem”, 2001), swoistego eseju, zbioru wspomnień o życiu imigranta w nowym kraju. Opisuje tu swoje pierwsze zetknięcie ze szwedzką kulturą i językiem oraz zmiany, które zaszły w Szwecji od tamtej pory.

Próba asymilacji nowo przybyłych w społeczeństwie szwedzkim jest również tematem powieści młodszej od Kallifatidesa Marjaneh Bakhtiari Kalla det vad fan du vill („Nazwij to, kurwa, jak chcesz”, 2005). Oto czteroosobowa irańska rodzina zderza się w Szwecji z barierą kulturową i językową. Narratorka wychodzi od utartego przekonania, że imigranci to „obcy” i „inni”, tymczasem okazuje się po pierwsze, że każda tożsamość kulturowa jest skonstruowana, wyobrażona bardziej niż rzeczywista, po drugie w wielokulturowej Szwecji to raczej rodowici Szwedzi stają się tymi obcymi.

Jonas Hassen Khemiri to dziś jedna z gwiazd szwedzkiej literatury. Prezentowany tu fragment pochodzi z powieści Jag ringer mina bröder („Dzwonię do braci”, 2012), której głównym bohaterem jest ciemnoskóry Amor. Akcja rozgrywa się w Sztokholmie tuż po eksplozji bomby, atmosfera się zagęszcza, a podejrzliwe spojrzenia przechodniów padają rzecz jasna na Mulatów. Przynajmniej tak wydaje się Amorowi, który przestraszony błądzi po mieście, dzwoniąc do swoich braci.

Pooneh Rohi zadebiutowała w 2014 roku powieścią Araben („Arab”), w której uchwyciła ból i smutek bycia imigrantem. Spotykamy tu „Araba”, który jeżdżąc bez celu metrem, obserwuje nowe, nieprzyjazne otoczenie, stara się przejrzeć w nowym społeczeństwie i uchwycić w nim siebie.

O spotkaniu szwedzkiej klasy średniej z obcym pisze Sara Kadefors w pierwszej swojej powieści Fågelbovagen 32 („Ulica Fågelbovagen 32”, 2006). Bohaterką jest tu Karin – ginekolożka, która wieczorami, po dyżurze w szpitalu, aktywnie udziela się w nielegalnej klinice dla uchodźców. To tam poznaje Katerinę z Mołdawii, pracującą w nieludzkich warunkach jako pomoc domowa. To powieść o różnych postawach wobec imigrantów, o kontrastach między tymi, którzy wydają się mieć wszystko, a tymi, którzy nie mają nic.

Ostatni prezentowany tekst pochodzi z reportażu Pontusa Herina I Djursholm och Tensta kindpussar vi varandra („W Djursholm i Tenście całujemy się w policzek”, 2008). Autor podjął próbę przeprowadzenia się z rodziną z jednej z najbogatszych dzielnic Sztokholmu Djursholm do Tensty, przedmieścia, którego niemal wszyscy mieszkańcy to imigranci. Inność w dokumencie Herina staje się pojęciem niezwykle plastycznym, dotyczy przede wszystkim Szwedów, którzy zaledwie kilkanaście kilometrów od centrum stolicy stają się mniejszością.

Absolwenci seminarium przekładowego kierowanego przez Zbigniewa Kruszyńskiego prezentują teksty autorów w Szwecji znanych i mniej znanych, debiutantów oraz zdobywców nagród i wyróżnień. Wszyscy prezentowani autorzy biorą na warsztat postać obcego i opowiadają o jego istnieniu w świecie, na salonach i na ulicy, w domu i w więzieniu, o jego spotkaniu z „białym” rdzennym. Są to teksty opublikowane w ciągu ostatnich piętnastu lat. Nie możemy się nadziwić, że o większości z tych wybitnych autorów polski czytelnik usłyszy po raz pierwszy.

Czytany 6029 razy Ostatnio zmieniany środa, 18 styczeń 2017 21:33
Więcej w tej kategorii: « Flirt z egzystencją

może zainteresuje cię też…

  • Nie ma mono
    Nie ma mono

    Miłka Malzahn: Nie ma mono
    Wydawnictwo FA-art. Katowice 2007.
    e-book: Wydawnictwo FA-art. Katowice 2014.

    Bez przeszkód można traktować kolejne teksty z tego tomu jak samodzielne opowiadania. W niektórych z nich toczą się szybkie dialogi, w innych opisywane są niecodzienne zdarzenia, bywa, że zostajemy zaproszeni do tak niekonwencjonalnej formy narracji jaką w wykonaniu Miłki Malzahn jest fado.
    Tytułowe „nie ma mono” to przede wszystkim deklaracja – zawsze i w każdej cząstce świata toczy się dialog, nawet jeśli jedna ze stron milczy; monolog jest złudzeniem. A zaczyna się to wszystko, w pierwszym fragmencie zatytułowanym Półprzezroczysty, od śmierci – która w żadnym wypadku i w żadnym znaczeniu nie jest końcem..

    w proza Czytaj dalej...

Strona www.FA-art.pl wykorzystuje informacje przechowywane w komputerze w formie tzw. ciasteczek (cookies) do celów statystycznych. Dowiedz się więcej.