czwartek, 29 grudzień 2011 12:41

Miłka Malzahn: Nie ma mono

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Tytułowe „nie ma mono” to przede wszystkim deklaracja – zawsze i w każdej cząstce świata toczy się dialog, nawet jeśli jedna ze stron milczy; monolog jest złudzeniem. Być może wielowątkową historię porzucania tego złudzenia opowiada nam w swojej najnowszej książce Miłka Malzahn. A zaczyna się to wszystko, w pierwszym fragmencie zatytułowanymPółprzezroczysty, od śmierci – która w żadnym wypadku i w żadnym znaczeniu nie jest końcem.. 

Zamów książkę w sklepie FA-artu

 

Wydawnictwo FA-art. Katowice 2007, ss. 184, format 195x125. ISBN 978-83-60406-03-8

Spotkania promocyjne

Wydawnictwo FA-art zaprasza na spotkania promujące Nie ma mono. Najbliższe odbędą się:

 

Strona książki na Facebooku: http://www.facebook.com/TransSyberia2010

Odbyły się:

Białystok, 21 listopada 2007 r. (środa) o godz. 18.00, Klub Fama (Białostocki Ośrodek Kultury), ul. Legiowa 5 

Olsztyn, 22 listopada 2007 r. (czwartek) o godz. 18.00 w Coffee Point (księgarnia Książnicy naprzeciwko Ratusza, II p.), prowadzenie: Bernadetta Darska
obejrzyj fotorelację (w nowym oknie) 

Toruń, 23 listopada 2007 r. (piątek) o godz. 20.00 w Teatrze Wiczy, prowadzenie: Grzegorz Giedrys

Warszawa, 15 grudnia 2007 r. (sobota) o godz. 19.00 w Pracowni Piksel, ul. Noakowskiego 12 m. 43, przy Placu Politechniki.

O autorce

Miłka Malzahn — autorka opowiadań (Baronowa Późna Jesień, 2001) i wokalistka (Mapa, 2004; Sequel, 2005). Bywa poetką (Rzeczy wydarzone, 2001), pisuje sztuki teatralne i teksty piosenek. W 2004 roku wydała w Wydawnictwie FA-art swoją pierwsza powieść Królowa rabarbaru. 
Więcej informacji o autorce na jej stronie domowej

O książce

Tom Nie ma mono (opowiadania są) (2007) to – jak sugeruje podtytuł – opowiadania, ale układające się w zwartą całość; autorka bardzo się starała, by uważny czytelnik miał podstawy, by po lekturze sądzić, że przeczytał powieść. Ale ponieważ to uwaga czytelnika jest towarem najbardziej deficytowym we współczesnej literaturze, autorka zadbała także, by bez przeszkód można było traktować kolejne teksty z tego tomu jak samodzielne opowiadania. W niektórych z nich toczą się szybkie dialogi, w innych opisywane są niecodzienne zdarzenia, bywa, że zostajemy zaproszeni do tak niekonwencjonalnej formy narracji jaką w wykonaniu Miłki Malzahn jest fado.
Tytułowe „nie ma mono” to przede wszystkim deklaracja – zawsze i w każdej cząstce świata toczy się dialog, nawet jeśli jedna ze stron milczy; monolog jest złudzeniem. Być może wielowątkową historię porzucania tego złudzenia opowiada nam w swojej najnowszej książce Miłka Malzahn. A zaczyna się to wszystko, w pierwszym fragmencie zatytułowanym Półprzezroczysty, od śmierci – która w żadnym wypadku i w żadnym znaczeniu nie jest końcem.. 

Fragmenty 

„W miejscu, w którym mieszkam, z ostatnich pięter spadają telewizory. Nie jakieś najnowsze modele, ale całkiem użytkowe telewizory. Do czasu. A może nawet są to bezcenne, przedpotopowe telewizory czarno–białe? W dzisiejszych czasach to, mimo wszystko, wciąż ekstrawagancja, taki lecący telewizor, nie sądzisz? 

Wczoraj spadł tylko jeden, ale za to naprawdę duży. Pewnie kolorowy. Leciały też całe chmury luźnych kartek, bardzo białych, na tle bardzo czarnego nieba. Interesujące jest to, że ekscesy najczęściej dzieją się w nocy. Wczoraj wiatr rozwiewał kartki nad ulicą. Za pierwszą kartkową chmurą nadlatywała druga, jak stado gołębi, które oszalało i postanowiło nie wracać do gołębnika. Chmury kładły się na jezdni, tuż pod samochody. Banda bladych samobójców. 
Patrzyłam na to jak urzeczona. Nieliczni przechodnie przystawali, krzyczeli: „Je–szcze je–den, je–szcze je–den!”. Więcej telewizorów jednak nie spadło. A sąsiedzi z naprzeciwka krzyczeli: „I kom–pu–ter, i kom–pu–ter!” i to zadziałało o tyle, że wyleciał z okna kawałek niezidentyfikowanego sprzętu. Monitor?
To co, wciąż dziwisz się, że cię nie zapraszam do siebie?
— Tak — powiedziałaś — dziwię się.
Więc nie dodałam, że wtedy sąsiedzi z ostatniego piętra pożałowali tego telewizora, zeszli na dół, częstowali go wódką, płakali, a w międzyczasie robili sobie zdjęcia fleszem, wśród porozrzucanych kartek. Błyskało do białego rana. 
Mogłabyś naprawdę chcieć to zobaczyć.

Miłka Malzahn czyta fragment książki

klip nakręcony przez Wojciecha Koronkiewicz (MediaPlayer)

klip nakręcony przez Anetę Ołtarzewską (do obejrzenia na YouTube.com)

Opinie o książce 

Kiedy przeczytałem tę książkę, która jest raczej powieścią, chociaż wygląda jak zbiór opowiadań, westchnąłem przeciągłym „aaach” i zastygłem na moment. Poczułem, że stanął obok mnie ktoś wyrazisty. (...) Miłka Malzahn wyrasta na ważną polską pisarkę. 
Darek Fox, „Machina”

Miłka Malzahn zdaje się sugerować, że człowiek cały czas ogrywa swoje wyuczone role i bywa przekonany, że jako aktor doskonale się sprawdza. Ale czasami pojawia się niepewność, schemat się załamuje i nagle trzeba sprostać sytuacji trudnej, której nic nie zapowiadało. To momenty, gdy rytuały dnia codziennego zaczynają nas stopniowo niszczyć i pojawia się konieczność walki o własną tożsamość; to czas, gdy dotychczasowe życie okazuje się złudzeniem; wreszcie - okazja do wyznania rzeczy skrywanych i wstydliwych. Malzahn świetnie czuje siłę tych nieuchwytnych, a przecież decydujących chwil. 
Bernadetta Darska, „Dziennik”

Nie ma mono rozpoczyna się dość niewinnie, od króciutkiej „balladowej” impresji Półprzezroczysty, która poprzedza świetne, silnie udialogizowane opowiadanie Klara i Migdał. Co ciekawe, autorka wybrała tutaj klasyczną, w zasadzie realistyczną konwencję i niemal do końca „ograniczyła się” do pozycji wszechwiedzącego narratora, a wszelkie niuanse uwypuklające miłosne nieporozumienia tytułowych bohaterów oddała za pomocą mowy pozornie zależnej. Wynik jest taki, że nikt i nic nie może nas powstrzymać od czytania Klary i Migdała jako zwięzłej przypowieści o niedopasowanych językach i charakterach. Banalne sytuacje i dialogi pozwalają skupić się tu na (wcale nie subtelnych) różnicach w pojmowaniu uczuć, własnej podmiotowości i – last but not least – narastającym w opowiadaniu napięciu erotycznym. 
Krystian Wojcieszuk, „artPapier”

Nie zastygaj, nie trwaj, ale – uważaj na siebie, powtarza Narrator kolejnym bohaterom. Uważaj, czyli – nie ucz się ludzi, związków, sytuacji i – siebie – na pamięć. Reaguj, żywo, mocno, nie daj sobie zamknąć oczu na najdalszych najbliższych, którzy wciąż – jak ty – zmieniają się, starzeją, nudzą i – tęsknią. Niby banalne prawdy ogólne (nieobjęta ziemia, ziemia niejedna, wielość możliwości) w wydaniu Malzahn zyskują na świeżości. 
Anna Marchewka, „Lampa”

Pełne teksty:
Darek Fox: Recenzje-książki. „Machina”, nr 11/2007; 

Bernadetta Darska: Potęga chwili. „Dziennik” dodatek „Kultura” z 23.11.2007 r.; 

Krystian Wojcieszuk: Nieoswojone stereo-szeptanie. „artPapier” nr 24 (96) 2007; 

Anna Marchewka: Opuścić miejsce, które chce się odnaleźć. „Lampa” nr 12 (45) 2007. 

Sławomir Iwasiów: Kakofonia „Nowy Przemytnik” 2008, nr 3. 

Materiały prasowe

okładka książki (tif - 2,5 Mb)

autorka z książką - fot. Tomasz Kula (jpg - 0,7 Mb, kolory RGB, 72 DPI)

Czytany 8566 razy Ostatnio zmieniany sobota, 18 październik 2014 22:13

może zainteresuje cię też…

  • 5 poematów
    5 poematów

    Marek K. E. Baczewski: 5 poematów
    druk: Wydawnictwo FA-art. Bytom-Katowice 2006. ISBN 978-83-60406-00-7

    ebook: Wydawnictwo FA-art. Warszawa 2015. ISBN 978-83-60406-79-3

    w poezja Czytaj dalej...

Strona www.FA-art.pl wykorzystuje informacje przechowywane w komputerze w formie tzw. ciasteczek (cookies) do celów statystycznych. Dowiedz się więcej.