niedziela, 10 sierpień 2014 02:07

Zachmurzenie z przejaśnieniami

Oceń ten artykuł
(46 głosów)
Zachmurzenie z przejaśnieniami fot. Ilona Chylińska

Uwaga – niż skandynawski nie powoduje wcale ochłodzenia. Co na to synoptycy? Mogą być zdziwieni, ale być może ta zasada odnosi się do atmosfery tylko w przypadku duetu Scandinavian Low, który ostatnio zaprezentował się przechodniom w oknie.

Naprawdę to nic dziwnego, że czwartkowym wieczorem zespół dał popis swoich możliwości w oknie lokalu KATO, bowiem właśnie tam od lipca odbywa się cykl kameralnych koncertów. Wcześniej na Mariackiej zdążyli się już zaprezentować tacy artyści jak Sebastian Pypłacz, JÓGA czy też Milky Wishlake. Bardziej zaskakujący był fakt, że tego wieczoru duet wystąpił w trójkę, z kontrabasistą na drugim planie, który, wspierając gitarę, uczynił występ ciekawszym i, o ile to możliwe, momentami żywszym.
Zajmujący pierwszy plan tajemniczy duet – poza podkreślaniem zamiłowania do analogowego rejestrowania dźwięku nic o sobie nie opowiedzieli publiczności – dość szybko zwabił swoim okiennym występem przechodniów. Zachwyceni nieco melancholijnymi dźwiękami gitary i anielskim głosem wokalistki, przystawali na dłużej, większość aż do końca godzinnego występu, żywo potem domagając się bisu. Wtedy z okna powiało i nie był to wcale przeciąg, tylko bardzo miłe podziękowania za  – uwaga – ciepłe przyjęcie Niżu.   
To, że zespół oczarował publiczność, jest z pewnością zasługą wokalistki, będącej, jeśli wierzyć opisowi na stronie wydarzenia, „dziedziczką fortuny Ikea”, co sprawia, że przynajmniej nazwa zespołu staje się mniej zagadkowa. Jednak sam zespół niewiele wspólnego ma ze Skandynawią oprócz pierwszej litery nazwy – narodził się w Sosnowcu. Swój występ zaczął od „After the Dazzle”, lekkiego, przyjemnego dla ucha utworu zapowiedzianego jako „najbardziej znana nasza piosenka, o ile w ogóle można mówić o znanej piosence nieznanego zespołu”. Pozostałe utwory były opisywane jako smętne, wręcz depresyjne i faktycznie były mało wesołe, choć zapowiedź „piosenki dla alkoholików” wywołała śmiech wśród publiczności.
W granych przez Scandinavian Low utworach słychać inspiracje amerykańskim folkiem, co odsuwa ich twórczość od zimnych nurtów, ale też pobrzmiewa alternatywa, więc trudno o jednoznaczną klasyfikację. Godzinny koncert w oknie KATO na Mariackiej można ze względu na wykonywany melancholijny materiał określić jako zachmurzenie z przejaśnieniami – wynikającymi ze sposobu jego prezentowania.

Facebook: strona wydarzenia i strona zespołu.

Przygotowała: Ilona Chylińska, projekt Kultura Działa
Zdjęcia: Ilona Chylińska

To będzie banał – niż skandynawski nie powoduje wcale ochłodzenia. Co na to synoptycy? Mogą być zdziwieni, ale być może ta zasada odnosi się do atmosfery tylko w przypadku duetu Scandinavian Low, który ostatnio zaprezentował się przechodniom w oknie.


Naprawdę to nic dziwnego, że czwartkowym wieczorem zespół dał popis swoich możliwości w oknie lokalu KATO, bowiem właśnie tam od lipca odbywa się cykl kameralnych koncertów. Wcześniej w oknie KATO  zdążyli się już zaprezentować się tacy artyści jak Sebastian Pypłacz, JÓGA czy też Milky Wishlake. Bardziej zaskakujący był fakt, że tego wieczór duet wystąpił w trójkę, z kontrabasistą na drugim planie, który wspierając gitarę, uczynił występ ciekawszym i, o ile to możliwe, momentami żywszym.
Zajmujący pierwszy plan tajemniczy duet  – poza podkreślaniem zamiłowania do analogowego rejestrowania dźwięku nic o sobie nie opowiedzieli publiczności – dość szybko zwabił swoim okiennym występem przypadkowych przechodniów. Zachwyceni nieco melancholijnymi dźwiękami gitary i anielskim głosem wokalistki, przystawali na dłużej, większość aż do końca godzinnego występu, żywo potem domagając się bisu. Wtedy z okna powiało i nie był to wcale przeciąg, tylko bardzo miłe podziękowania za  – uwaga – ciepłe przyjęcie Niżu.   
To, że zespół oczarował publiczność, jest z pewnością zasługą wokalistki, będącej, jeśli wierzyć opisowi na stronie wydarzenia, „dziedziczką fortuny Ikea”, co sprawia, że przynajmniej nazwa zespołu staje się mniej zagadkowa. Jednak sam zespół niewiele wspólnego ma ze Skandynawią oprócz pierwszej litery nazwy – narodził się w Sosnowcu. Swój występ zaczęli od „After the Dazzle”, lekkiego, przyjemnego dla ucha utworu zapowiedzianego jako „najbardziej znana nasza piosenka, o ile w ogóle można mówić o znanej piosence nieznanego zespołu”. Pozostałe utwory były opisywane jako smętne, wręcz depresyjne i faktycznie były mało wesołe, choć zapowiedź „piosenki dla alkoholików” wywołała śmiech wśród publiczności.
W granych przez  Scandinavian Low piosenkach słychać inspiracje amerykańskim folkiem, co odsuwa ich od chłodnych nurtów, ale też pobrzmiewa alternatywa, więc trudno o jednoznaczną klasyfikację. Godzinny koncert w oknie KATO na Mariackiej można ze względu na wykonywany melancholijny materiał określić jako zachmurzenie z przejaśnieniami wynikającymi ze sposobu jego prezentowania.

 

Facebook: strona wydarzenia i strona zespołu.

Przygotowała: Ilona Chylińska, projekt Kultura Działa
Zdjęcia i wideo: Ilona Chylińska

 

Czytany 7949 razy Ostatnio zmieniany piątek, 27 listopad 2015 01:08

może zainteresuje cię też…

Strona www.FA-art.pl wykorzystuje informacje przechowywane w komputerze w formie tzw. ciasteczek (cookies) do celów statystycznych. Dowiedz się więcej.